Dziś kolejna, po wczorajszej, 90. rocznica w naszej gminie. Tyle lat temu, 24 kwietnia, zmarł przedwcześnie Jan Dunin-Wąsowicz – związany z Górą Kalwarią pułkownik Wojska Polskiego.
Rano oddaliśmy hołd artylerzyście pod poświęconym mu kamieniem, znajdującym się w parku jego imienia (skarpa przy Alei Wyzwolenia).
Dziękujemy za wspólne uczczenie pamięci przedwojennego pułkownika. Lokalna społeczność nie zapomina o zasłużonych mieszkańcach i pielęgnuje lokalną tradycję militarną.
Jan Dunin-Wąsowicz żył w latach 1890–1936. Podczas I wojny światowej służył w I Brygadzie Legionów Polskich. Po odzyskaniu niepodległości walczył, w 1920 roku, w wojnie polsko-bolszewickiej (został ranny). Od 1934 do 1936 roku był dowódcą 1. Pułku Artylerii Najcięższej w Górze Kalwarii.
Odznaczono go m.in. orderem Virtuti Militari i pięciokrotnie Krzyżem Walecznych. Spoczywa w Warszawie, na Powązkach Wojskowych. Kamień pamiątkowy w Górze Kalwarii odsłonięto w 2022 roku.
Zdjęcie archiwalne ze zbiorów Wojskowego Biura Historycznego
Ta rocznica przygniata. Przygniata, tak jak ciała rozstrzelanych oficerów przygniotła katyńska ziemia – mówił pod pomnikiem w byłych koszarach w Górze Kalwarii burmistrz Arkadiusz Strzyżewski.
W południe upamiętniliśmy ofiary zbrodni katyńskiej – sowieckiego mordu na polskich jeńcach wojennych. Wiosną 1940 roku w Związku Sowieckim zabito niemal 22 tysiące żołnierzy zawodowych, zmobilizowanych rezerwistów (prawników, lekarzy czy nauczycieli) oraz funkcjonariuszy policji i innych służb mundurowych.
To już 86. rocznica zbrodni, ale niezmiennie groza i poczucie niesprawiedliwości ściskają za gardło, gdy mówi się o Katyniu. Zło w najczystszej postaci spadło na Bogu ducha winnych obywateli Rzeczpospolitej. Najwspanialsi synowie polskiej ziemi zginęli tylko dlatego, że byli Polakami i chcieli wolnej Polski – przemawiał burmistrz Strzyżewski.
Jak podkreślił, zginęli w walce – nie zbrojnej, lecz wewnętrznej. Wróg chciał złamać ich ducha. – Głód, zimno, choroby, ciasnota. Poniżanie. Tęsknota za bliskimi. Niepewność jutra. W końcu wyczerpujące przesłuchania i niecne propozycje, by przejść na drugą stronę – tłumaczył włodarz.
Przygniatająca większość katyńczyków nie dała się jednak wykorzenić. Nasi oficerowie pozostali wierni swoim wartościom. Dochowali wierności ojczyźnie. Dotrzymali wojskowej przysięgi – podkreślił mówca.
W czasie uroczystości eksponowaliśmy zdjęcie jednej z ofiar zbrodni – starszego wachmistrza Jana Trzpisa, żandarma Wojska Polskiego. Od niedawna na cmentarzu parafialnym w Górze Kalwarii znajduje się jego grób symboliczny. Niebawem o tej postaci napiszemy.
Za nadanie dzisiejszej ceremonii odpowiedniej oprawy bardzo dziękujemy liceum przy ul. Budowlanych – uczniom pod kierunkiem płk. Henryka Mroza. Kadetów wsparł Mateusz Kołodziej z Zespół Szkolno-Przedszkolny w Kątach wzruszającym wykonaniem piosenki „Ostatni list”.
Dziękujemy za odmówienie modlitwy za pomordowanych księżom proboszczom Waldemarowi Kowalskiemu (Parafia w Górze Kalwarii) i Włodzimierzowi Czerwińskiemu (parafia w Sobikowie).
Jesteśmy wdzięczni wszystkim, dzięki którym mogliśmy godnie i uroczyście uczcić pamięć katyńczyków. Wydarzenie zorganizowały:
Poruszająca rocznica, poruszająca uroczystość. W piątek uczcimy pamięć jeńców wojennych zamordowanych przez sowiecki NKWD w Katyniu i innych miejscach kaźni na Wschodzie. W kwietniu i maju 1940 roku rozstrzelano blisko 22 tysiące obywateli polskich w mundurach – oficerów, oficerów rezerwy, policjantów. Odebrano im życie, bo najeźdźca uznał ich za „wrogów władzy sowieckiej”.
Zgromadzimy się, jak co roku, pod pomnikiem z tablicą katyńską przy ul. Saperów w Górze Kalwarii (w pobliżu czołgu). Początek ceremonii o godzinie 12.00. Poprowadzą ją tradycyjnie kadeci z klas mundurowych Zespół Szkół Zawodowych im. Marszałka Franciszka Bielińskiego.
W programie: – odśpiewanie hymnu państwowego – przemówienie burmistrza Góry Kalwarii – apel pamięci – modlitwa za pomordowanych – występ Mateusza Kołodzieja z Zespół Szkolno-Przedszkolny w Kątach – złożenie kwiatów pod tablicą katyńską.